KOSMETYKI - niedziela, 22 marca 2020

Domowa pielęgnacja: Maski w płachcie - Mediheal

W poprzednim poście pisałam Wam o sposobach spędzania czasu w domu, w tym jakże trudnym dla nas wszystkich czasie. Wspomniałam wówczas o domowym spa, polecając Wam kilka produktów które włączyłam do mojej codziennej pielęgnacji. Dzisiaj natomiast chcę nieco więcej opowiedzieć o niezwykle popularnej, koreańskiej pielęgnacji i pokazać bardzo ciekawe maseczki w płachcie od marki MEDIHEAL. Te trzy produkty, to jednak kropla w morzu, biorąc pod uwagę szeroki wachlarz tego, co znajduje się w ofercie.Choć właścicielem marki jest firma L&P Cosmetics z siedzibą w Seulu to z dostępnością kosmetyków w naszym kraju nie powinnyście mieć problemu. Jeśli więc zainteresują Was maseczki, to znajdziecie je w sklepach internetowych i drogeriach stacjonarnych. Ostatnio widziałam je w Hebe i Douglas' ie. 


Do niedawna z maseczkami nie było mi po drodze. Tłumaczyłam się brakiem czasu. Czy było tak rzeczywiście? Cóż, chyba była to bardziej kwestia chęci. W drogeriach omijałam więc półkę z maskami szerokim łukiem. Zbyt wiele też nie mogłam o nich powiedzieć. Nie wiedziałam, po co powinnam sięgnąć tak, by pasowało do rodzaju mojej skóry. Dziwiłam się, zatem dziewczynom które często upubliczniały przeróżne maseczki w swoich mediach społecznościowych. Dużo czasu więc upłynęło, zanim po raz pierwszy wypróbowałam maseczki w płachcie. Traf chciał, że pochodziły one od marki Mediheal i po prostu skradły moje serce. Nie spodziewałam się, że jest jeszcze coś co może mnie zaskoczyć. Tym bardziej nie sądziłam, że będą to maseczki.


MASKA  W PŁACHCIE AKUPRESOROWA AQUACHIP NAWILŻAJĄCA

Na początek sięgnęłam po akupresorową maseczkę nawilżająco. W pierwszej chwili nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Dopiero zamieszczona na opakowaniu instrukcja, nieco mi to wyjaśniła. Okazało się, że pierwszy raz w życiu mam okazję stosować maseczkę, wyposażoną w specjalne chipy do masażu. Przed jej zastosowaniem producent zaleca przemycie twarzy tonikiem.  a następnie symetryczne ułożenie na twarzy, wypustkami do skóry. Myli się jednak ten. kto sądzi że aplikujemy maseczkę i na tym koniec. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa, która nie ukrywam wprawiła mnie w niemałe zaskoczenie. Okazało się, że nadeszła pora by stymulować każdy z chipów, umieszczonych na maseczce, naciskając go 2-3 razy. Pozostałą w opakowaniu emulsję natomiast wycisnąć i nałożyć na skórę szyi i dekoltu. Następnie odczekać 20 minut, aż się wchłonie, ponownie uciskając 2-3 krotnie chipy. Potem pozostaje już tylko usunąć maseczkę a pozostałości kosmetyku wklepać w skórę. Choć początkowo nie spodziewałam się po niej spektakularnych efektów, to przyznam że mile mnie ona zaskoczyła. Złagodziła, oczyściła a przede wszystkim nawilżyła moją przesuszoną skórę. Wygładziła ją, odżywiła, przywróciła odpowiedni poziom nawilżenia. Szybko więc dołączyła do grona kosmetyków, które w błyskawicznym tempie poprawiają wygląd mojej skóry.

MASKA W PŁACHCIE AKUPRESOROWA GOLDENCHIP ROZJAŚNIAJĄCA

Kolejną maseczką, po którą sięgnęłam była maseczka akupresorowa Golden Chip o działaniu rozjaśniającym, przeznaczona do cery poszarzałej i z przebarwieniami. W składzie znalazłam stabilną formę witaminy C, glutation, hialuronian sodu, witaminę B3, sorbitol, glicerynę, ekstrakt z wierzby białej, ekstrakt z portulaki pospolitej, ekstrakt z liści aloesu, beta - glukan, wyciąg z kadzidłowca, panthenol, betainę, trehalozę, allantoinę, argininę, edenozynę oraz olejek bergamotkowy. 

Tym razem jednak widząc informację, że jest to maseczka akupresorowa, wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Jedynym, co mnie zaskoczyło był jej kolor. W przeciwieństwie do poprzedniej, ta była hebanowoczarna ze złotymi chipami. Sposób aplikacji pozostał taki sam jak miało to miejsce w przypadku wspomnianej już przeze mnie maseczki nawilżającej. Co do samego efektu, po zastosowaniu to jestem z niego bardzo zadowolona. Hialuronian sodu wspomógł nawilżenie i wygładzenie skóry, chroniąc ją przed utratą wody. Natomiast stabilna postać witaminy C i glutation rozjaśniły plamy, przebarwienia i ujednoliciły koloryt. Umieszczone na maseczce chipy rozluźniły i zrelaksowały moją skórę, dzięki czemu stała się ona napięta i wygładzona. 


MASKA W PŁACHCIE - AMPUŁKA N.M.F. NAWILŻAJĄCO - WYGŁADZAJĄCA


Na sam koniec pozostała mi maska - ampułka o działaniu nawilżająco - wygładzającym, która przeznaczona jest do pielęgnacji skóry dojrzałej i wysuszonej. Ma ona za zadanie silnie nawilżać i wygładzać. Głównymi składnikami zawartymi w masce są:  Naturalny Czynnik Nawilżający N.M.F: ( Natural Moisturizing Factor), hialuronian sodu, ceramidy, alantoina, trehaloza. 

Podobnie jak miało to miejsce w przypadku dwóch poprzednich masek, tu producent również przed nałożeniem zaleca przemycie skóry twarzy tonikiem a dopiero potem umieszczenie na niej tkaniny, począwszy od czoła- nosa- góry policzków. Następnie naciągnięcie w kierunku uszu, tak by dopasować ją do twarzy. Pozostałości emulsji nakłada się na dekolt i szyję. Po upływie 20 minut maskę należy usunąć, wklepując resztę kosmetyku w skórę. 

Po jej zastosowaniu, rzeczywiście czuć przyjemny efekt nawilżenia. Nawet moje zmarszczki pod oczami jakby stały się mniej widoczne. Na krótko po usunięciu maseczki czuć jeszcze na twarzy pozostawiony przez nią film. Wraz z upływem czasu staje się on jednak niewyczuwalny. Skóra natomiast zyskuje zdrowy wygląd. Wygląda promiennie, świeżo i znacznie młodziej.

Jeśli więc będzie zależało Wam na poprawie wyglądu Waszej skóry to gorąco polecam wspomniane już maseczki. Zapewniam, że świetnie się sprawdzą. Poprawią jej kondycję, przez co będzie wyglądać świeżo i młodziej. Maseczki sprawią,  że wykonany przez Was makijaż będzie wyglądać lepiej niż dotychczas. U mnie to kosmetyczny must have.

A Wy znacie już maski w płachcie Mediheal? Jakie macie o nich zdanie? Sprostały Waszym oczekiwaniom? 


  1. Sporo już o nich czytałam. Ciekawią mnie te wersje z chipami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych masek jeszcze nie miałam. Swego czasu używałam całkiem sporo masek w płacie, ale teraz używam tylko peelingów i glinek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście nie miałam, ale tak wiele o nich czytałam że coraz bardziej mnie ciekawią. Szczególnie ta pierwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam już te maseczki, ale jakoś nie skusiłam się na ich zakup. Chętnie się skuszę. :)
    Dużo zdrówka!
    Pozdrawiam, Werka

    jelonkowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)