KOSMETYKI - środa, 2 listopada 2022

Maska do włosów 12w1 Prosalon

Każde kolejne pudełko Pure Beauty to dla mnie okazja do przetestowania nowych, dotąd nie znanych mi kosmetyków. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że gdyby nie wyselekcjonowane perełki trudno byłoby mi je samej odnaleźć, przy tej ilości produktów dostępnych na rynku. Tym razem chcę Wam pokazać kosmetyk, który skradł moje serce od pierwszego użycia. Mówię tutaj o masce do włosów 12 w 1 Prosalon. Jest to produkt z dodatkiem keratyny i olejku arganowego. Przyznam się Wam, że początkowo nie miałam pojęcia z czym mam do czynienia. Wydawało mi się że to kolejny spray do włosów a tymczasem spotkało mnie ogromne zaskoczenie. Ale o tym dlaczego już za chwilę.


Maska do włosów 12w1 Prosalon

1. Regeneruje zniszczone włosy 2. Nawilża przesuszone włosy 3. Odżywia, nadaje sprężystość i elastyczność 4. Ułatwia rozczesywanie i rozplątywanie włosów 5. Chroni przed promieniami UV 6. Zapobiega rozdwajaniu końcówek 7. Eliminuje efekt puszenia się włosów 8. Nadaje połysk i jedwabiste wygładzenie 9. Chroni przed wysoką temperaturą 10. Dodaje włosom grubości i objętości 11. Ułatwia stylizację włosów 12. Przywraca włosom witalność i zdrowy wygląd

Otóż ilekroć otrzymuję pudełko z naszczeniem przyglądam się każdemu z produktów i niezwłocznie go próbuję. W przypadku tejże maski było podobnie. Moim oczom ukazała się buteleczka o pojemności 150g, wyposażona w atomizer, zatem jak możecie się domyślić, wzięłam ten produkt za spray do włosów. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy zamiast wodnistej substancji zaczęło wydobywać się coś na wzór kremu. Dopiero wówczas dotarło do mnie, czym jest ów kosmetyk. Nie ukrywam, że jest to pierwszy tego typu produkt, zatem zapadł mi w pamięci. Szybko postanowiłam dać mu szansę, wypróbowując go w pielęgnacji moich włosów. 

Jeśli nie miałyście jeszcze okazji stosować tego kosmetyku to powiem Wam, że po naciśnięciu atomizera wydobywa się kremowa substancja o bardzo przyjemnym, arganowym zapachu. Możecie stosować ją zarówno na mokre jak i na suche włosy. W przypadku włosów mokrych zaleca się by rozpylić maskę z odleg

łości ok. 20 cm a następnie wczesać ją, dla równomiernego rozprowadzenia. Chcąc zaaplikować tę maskę na suche włosy należy zaaplikować ją na dłonie a następnie wetrzeć w pasma od połowy ich długości, ze szczególną dbałością o końcówki. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku produktu się nie spłukuje tylko przystępuje do stylizacji fryzury. 

Jeśli chodzi o mnie to jak dotąd maskę stosowałam wyłącznie na suche włosy. Noszę się jednak z zamiarem wypróbowania jej bezpośrednio po myciu. Tymczasem jednak zdradzę Wam jak ów produkt działa, kiedy nakładam go na suche włosy. Otóż jak już wspominałam i powtórzę po raz kolejny - moje włosy nie są dla mnie powodem do dumy. Są cienkie i delikatne, łatwo więc przesadzić z ilością kosmetyków, sprawiając że mogą wyglądać na przetłuszczone. Z drugiej strony jednak moje włosy są przesuszone na końcach i przyklapnięte u nasady. Niezbędne jest zatem działanie, które poprawi ich wygląd. 

Odżywka Prosalon świetnie sobie z nimi radzi, ponieważ przeznaczona jest do włosów zniszczonych i wymagających kompleksowej pielęgnacji. W swoim składzie zawiera keratynę oraz olej arganowy, które regenerują włosy, dodają im grubości i miękkości, ułatwiają rozczesywanie, odżywiają, zapobiegają rozdwajaniu końcówek i dodają blasku. Wydaje mi się, że moje włosy są zregenerowane. Rzeczywiście sprawiają wrażenie grubszych i bardziej miękkich. Dotąd moje włosy były przesuszone, więc nic dziwnego, że mam wrażenie, jakby spijały odżywkę, ciągle nie mając dość. Wbrew moim obawom jednak wraz z każdą kolejną zaaplikowaną porcją, nie wyglądają na nadmiernie obciążone, co w przypadku moich włosów nie zdarza się często. Zazwyczaj bowiem kosmetyki mają tendencję do tego, przez co pasma wyglądają na przetłuszczone. Tu na szczęście tego nie ma. Moje włosy natomiast zyskały zdrowszy wygląd, sprawiają wrażenie zadbanych i w lepszej kondycji, niż w rzeczywistości. Wydaje mi się, że są  bardziej miękkie i przyjemniejsze w dotyku. Miło jest zanurzyć w nich palce, bo nie są już takie szorstkie w dotyku. 


Znacie ten produkt? A może spotykacie się z nim po raz pierwszy przy okazji tego posta? 

Wpis powstał w ramach współpracy z Pure Beauty. 

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)