KOSMETYKI - wtorek, 24 stycznia 2023

Ulubieńcy: Maybelline, Nam, New Balance, Gym Glamour, Candy TM, 4Fizjo

Niemal na wszystkich blogach początek nowego roku jest okazją do podsumowań. Mnie przez moment również po głowie chodziła taka myśl, ale ostatecznie zrezygnowałam a teraz po upływie ponad trzech tygodni trochę na to za późno. Zamiast tego pomyślałam, że dawno nie było posta z tzw. ulubieńcami. Ostatni wpis z tej serii pojawił się w listopadzie zeszłego roku. Jest to więc dobry moment, aby wrócić do tego cyklu, bo sama bardzo lubię podobne treści a poza tym nazbierało mi się kilka rzeczy, które chciałabym Wam pokazać. Wśród nich znajdziecie kosmetyki, odzież a nawet jeden gadżet. Jeśli więc macie ochotę je poznać i przeczytać kilka mini recenzji to zapraszam Was do czytania. 

1. Maybelline Super Stay Matte Ink - matowa pomadka w płynie

Pierwszym produktem, o którym chciałabym Wam tu opowiedzieć jest matowa pomadka w płynie - Super Stay Matte Ink marki Maybelline.  Początkowo zdecydowałam się na jedną, tak na próbę. Z czasem jednak do mojej mini kolekcji dołączyły dwie kolejne. Obecnie więc jestem w posiadaniu trzech kolorów: 15 Lover, 20 Pioneer i 180 Revolutionary. Moim niekwestionowanym ulubieńcem spośród nich jest pomadka 15 Lover. Podoba mi się jej intensywny i dobrze napigmentowany kolor. Jeśli macie, którąkolwiek z nich z pewnością się ze mną zgodzicie, że do uzyskania pełnego krycia wystarcza zaledwie jedna warstwa. Usta są pięknie podkreślone a co ważniejsze nie wymagają poprawek. Jest to naprawdę świetna opcja, jeśli wybieracie się na imprezę. Jeśli miałabym określić częstotliwość z jaką noszę poszczególne kolory to zdecydowanym faworytem jest 15 Lover potem 20 Pioneer a na końcu 180 Revolutionary. Wbrew oczekiwaniom na początku zestawienia znalazły się bardzo wyraziste kolory, a nie tzw. nudziaki. Może to być zatem dla Was nie małym zaskoczeniem, szczególnie że do stosowania takich odcieni trzeba dojrzeć. Nie mniej jednak te trzy wybrane przeze mnie kolory to zaledwie kropla w morzu. Jestem pewna, że każda z Was znajdzie coś dla siebie pośród 20 odcieni. 

2. Smart Velvet Powder - NAM 

Ten produkt jest moim najnowszym odkryciem. Szukałam jakiegoś nowego, transparentnego pudru i właśnie on wpadł mi w ręce. Cóż, chyba byliśmy sobie pisani. Choć markę NAM znam nie od dziś i bardzo sobie cenię ze względu na puder pod oczy to akurat z tym produktem nie miałam okazji się spotkać aż do teraz. Na początek musicie wiedzieć, że moją uwagę przyciągnął już design opakowania. Producent postawił tu na prostotę i minimalizm, a zarazem elegancję. Takie rozwiązanie dowodzi tylko jednego - najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jeśli chodzi o sam produkt to  jest on określany mianem wegańskiego pudru, zdejmującego zmęczenie z twarzy, a zarazem lekkiego i głęboko pielęgnującego. Ma zapewniać efekt satynowej gładkości i nienagannego wykończenia. 

Tym na o nie sposób nie zwrócić uwagi jest jego przyjemny zapach, treściwą konsystencję i właściwości pielęgnujące, które są zasługą ekstraktów z orchidei i bambusa. Puder potrafi utrwalić makijaż na długie godziny, jednocześnie dbając o kondycję skóry pod nim, optymalnie ją nawilżając i zapewniając komfort oraz młody wygląd. Zmarszczki są mniej widoczne, skóra widocznie gładsza i rozświetlona. 

3. Sneakersy New Balance Beżowe WL373PN2


W mojej kolekcji butów sportowych jest kilka ulubionych modeli. Mimo to postanowiłam nieco ją odświeżyć i kupić coś nowego. Kiedy sięgam pamięcią do momentu poszukiwań to nie ukrywam, że nie należały one do prostych. Dobrych kilka dni namiętnie przeglądałam oferty sklepów, zanim trafiłam na ten model. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i już wiedziałam, że muszą być moje. Zanim znalazłam ten konkretny model i kolor, zupełnie nie wiedziałam czego szukam. Ten moment więc kiedy je zobaczyłam był niczym rażenie piorunem. Spełniały wszystkie moje oczekiwania, jak zatem ich nie zamówić? No same powiedzcie. Założyłam sobie, że póki co koniec z obuwiem czarnym lub białym, które są najbardziej uniwersalne i proste do stylizowania. 

Chciałam czegoś w innym kolorze, ale nie aż nadto rzucającego się w oczy. Te buty są dokładnie takie jak chciałam. Nieoczywiste, ale stonowane z kolorowym, ale subtelnym akcentem. I jeszcze ta kusząca cena. 189,99 zł zamiast 329,99 zł. Aż żal było nie wziąć. Po tym jak do mnie trafiły okazało się, że marka New Balance mnie nie zawiodła. Buty są nie tylko śliczne, ale także idealnie pasują i są mega wygodne. Już się nie mogę doczekać, kiedy pogoda pozwoli mi nosić je częściej. 

Ostatnio bardzo polubiłam odzież sportową. Podoba mi się, pomysł by nosić ją nie tylko na siłownię ale także w codziennych stylizacjach. Długo zastanawiałam się nad wyborem konkretnej marki. Ostatecznie wybór padł na Gym Glamour. Asortyment sklepu oczywiście był ogromny pod względem modeli i kolorów. Ja jednak na początek postawiłam w mojej opinii na  najbardziej klasyczne propozycje. Początkowo myślałam o kupnie wyłącznie samych legginsów. Ostatecznie wzięłam również top. O ile w kwestii wyboru koloru byłam zdecydowana na ponadczasową czerń, tak do rozmiaru nie byłam już pewna. Brałam pod uwagę dwa rozmiary, ale sugerując się wymiarami zdecydowałam się na mniejszy. 


Wzięłam więc zarówno top jak i legginsy w rozmiarze M. Okazało się, że była to jedna z lepszych decyzji bo wszystko leży idealnie. Top wyglada uroczo i świetnie trzyma biust. Legginsy również są super. Już zapomniałam jak może być wygodnie, kiedy wkładasz coś innego niż jeansy. Bardzo często noszę ten secik i powiem Wam, że dawno w ubraniach nie czułam się tak dobrze. Powoli rozglądam się za kolejnymi legginsami i topem do kolekcji. Obawiam się, że marka Gym Glamour szybko stanie się moim nowym uzależnieniem.


Jeśli chodzi o ubrania to powiem Wam, że mam dosłownie może 4 sklepy, które odwiedzam w poszukiwaniu ubrań i to w większości z nich pochodzi znaczna część mojej garderoby. Jednym z tych sklepów jest sklep o nazwie Candy TM. Właśnie w nim kupiłam mój ostatni golf i od razu bardzo go polubiłam. Na ogół szukam rzeczy w uniwersalnych kolorach. Często jest to czerń lub camel. Czasem pozwalam sobie na jakieś modowe szaleństwo w postaci ekstrawaganckiego ciucha. Na ogół jednak mają być to rzeczy praktyczne i wygodne, w których będę dobrze się czuć. Ostatnio pokochałam golfy. Te które mam są w wersji oversize. Postawiłam więc kupić coś w bardziej kobiecym wydaniu i tak trafiłam na ten model. Tym co go wyróżnia jest jego nieco romantyczny fason, widoczny za sprawą uroczych rękawów. Ten golf ma zupełnie inną formę. Jest krótszy i bardziej dopasowany, przez co nie mogę się w nim schować jak w dwóch poprzednich, nie mniej jednak czegoś takiego bardziej dopasowanego do sylwetki mi brakowało. Czuję się w nim naprawdę świetnie.

6. 4FIZJO Duża mata do akupresury z poduszką 130 x 50

Był czas, że uskarżałam się na bóle kręgosłupa. Postanowiłam więc wypróbować matę do akupresury. Oczywiście byłam daleka od kupna maty niezwykle popularnej marki za kilkaset złotych, ale akurat model od 4fizje wydawał mi się być jak na początek wystarczający. Zdecydowałam się więc na zestaw w skład którego wchodzi nie tylko mata ale i poduszka, a wszystko to znajduje się w wygodnym worku, wręcz idealnym do przechowywania.

Na efekty z pewnością przyjdzie mi jeszcze poczekać ale już samo użytkowanie jest dla mnie nowym, przyjemnym doświadczeniem. Nie uskarżam się ostatnio tak często na ból pleców,  ale nie sądzę by mata podziałała tak szybko. Tłumaczę to raczej większą aktywnością fizyczną niż jej cudownymi właściwościami. Mogę się oczywiste mylić. Nie mniej jednak jest to fajny gadżet. Przyjemnie poleżeć na czymś innym niż miękki materac i spróbować jak działa, nie wydając przy tym kroci. Jeśli macie porównanie pomiędzy ta tańsza wersja a droższą to koniecznie się podzielcie.  

A tymczasem to już koniec. Tak wyglądają moi ulubieńcy. Jak Wam się podobają? Znacie? A może spotykacie się z nimi po raz pierwszy? Coś szczególnie Was zainteresowało?

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)