KOSMETYKI - środa, 28 września 2022

PROBIOTYCZNY KREM MULTIFUNKCYJNY - REGENERUJĄCY SMOOTHIE CARE BIELENDA

Temperatury ostatnio dają mi się solidnie we znaki. Nie da się nie zauważyć, że zawitała jesień. Aż trudno w to uwierzyć, bo jeszcze do niedawna chłonęłam gorące promienie słońca a tymczasem musiałam wyciągnąć z szafy kurtkę i czapkę. Jedynym wspomnieniem jakie mi pozostało po minionym lecie jest probiotyczny krem multifunkcyjny - regenerujący Smoothie Care, od marki Bielenda. Jeśli zastanawiacie się dlaczego, to wszystko stanie się jasne, jak tylko go zobaczcie.



Już na pierwszy rzut oka opakowanie tego kremu emanuje taką pozytywną energią, za sprawą żywych, letnich kolorów i umieszczonym na nim owocom. Jak sugeruje etykieta kosmetyk ten ma pachnieć bananami i melonem. Mój zmysł powonienia podpowiada mi, jakoby prym tu wiódł banan i skutecznie zagłuszał melona. Jeśli o mnie chodzi to zupełnie mi to nie przeszkadza. Lubię zapach banana a ten choć może nie do końca naturalny, mnie satysfakcjonuje. Nie potrzeba mi do szczęścia nic więcej. Kosmetyk ma bogatą, odżywczą konsystencję, którą porównałabym do jogurtu. W czasie upałów przynosi ulgę i otula owocowym aromatem.


Jest to produkt wielozadaniowy, który można stosować do pielęgnacji twarzy, ciała i dłoni. Zawiera w swoim składzie probiotyk odpowiedzialny za wsparcie skóry w walce o witalność oraz promienny i młody wygląd. Powstał szczególnie z myślą o posiadaczkach skóry suchej, napiętej, szarej i zmęczonej. W składzie zawiera ekstrakt z banana i melona, którym zawdzięcza swój piękny zapach. Pierwszy z nich obfituje w minerały i witaminy. Ceniony jest ze względu na swoje działanie antyrodnikowe, przeciwstarzeniowe oraz właściwości nawilżające i odżywcze. Drugi z nich - melon podobnie jak banan wykazuje działanie nawilżające i odżywcze, zapewniając skórze promienny wygląd.


Moją przygodę z tym kremem zaczęłam w momencie, gdy na zewnątrz było jeszcze ciepło i przyjemnie. Jeszcze teraz czuję, jak dobroczynnie wpływał na nagrzaną promieniami skórę. Przynosił ukojenie i przyjemnie ją schładzał. Z utęsknieniem wyczekiwałam wieczora, bym mogła go nałożyć a tym samym otoczyć się pięknym, owocowym aromatem. Ogromnie cieszy mnie fakt, że krem znajduje się w opakowaniu o pojemności 200 ml, przez co będzie mógł pozostać ze mną na dłużej. To jednak  nie jedyna jego zaleta. Ze względu na to, że jest treściwy, już niewielka jego ilość wystarczy aby spełnił swoją rolę, przez co można się nim delektować. 


Kosmetyk w moim przypadku błyskawicznie się wchłania. Niemal natychmiast po aplikacji staje się on niewyczuwalny w dotyku. Skóra jest miękka, gładka w dotyku i bez nieprzyjemnego filmu. Krem nie powoduje uczucia ściągnięcia i nie wysusza. Gołym okiem widać, że skóra wygląda zdrowo, promiennie i świeżo. Aż chce się po niego sięgnąć. Jego dobroczynne właściwości to jednak nie wszystko. Po raz kolejny bowiem chcę się tu odnieść do zapachu kosmetyku. Choć już o nim wspominałam to nie mogę do tego nie wrócić po raz kolejny. Zapach bowiem ma tu ogromne znaczenie. Trudno bowiem mówić tu o przyjemności, płynącej ze stosowania kosmetyku w momencie, gdy nie pachniał by on zachęcająco. Tu na szczęście nie ma tego problemu. Krem pachnie naprawdę super. Dawno żaden kosmetyk tak mnie nie zachwycił swoim zapachem. Myślę, że tu takim wabikiem jest ten dominujący bananowy aromat. 


Jeśli więc lubicie kosmetyki o owocowym aromacie to ten kosmetyk jest stworzony dla Was. Pozwoli Wam on choć na chwilę wrócić myślami do dni, kiedy na zewnątrz panowały tropikalne upały, delektowałyście się orzeźwiającymi drinkami i eksponowałyście skórę na działanie promieni słonecznych. 

Przekonacie się, że Wasza skóra nie tylko będzie obłędnie pachniała, ale zyska zdrowy wygląd i stanie się miękka i gładka w dotyku. A to przecież o  to chodzi? 

Znacie ten krem? A może widzicie go po raz pierwszy? Stosowałyście go? A może dopiero nosicie się z zamiarem wypróbowania? 

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)