Majowe kadry: Zapach bzu, len i chwila oddechu

 Maj to dla mnie miesiąc, który mogłabyś zamknąć w jednej fotografii – jasne światło, zapach bzu i chwila spokoju z filiżanką ulubionej kawy w dłoniach. Po powrocie do regularnego pisania, to właśnie takie momenty chcę tutaj dla Was zatrzymywać. Ostatnie dni upływają mi pod znakiem celebrowania małych rytuałów, które sprawiają, że dom staje się najprzyjemniejszym miejscem na ziemi.

Poranek pachnący majem

Nie wyobrażam sobie maja bez bzu. Jego ciężkie, fioletowe kiście zdobią teraz niemal każdy kąt, a zapach, który unosi się w powietrzu tuż po otwarciu okna, jest po prostu uzależniający. To właśnie w takiej oprawie najlepiej smakuje pierwsza, poranna kawa. Ostatnio piję ją wyłącznie w moich nowych filiżankach z Sinsay. Mają w sobie tę pożądaną prostotę i delikatność, która sprawia, że zwykły napój zamienia się w mały, estetyczny rytuał.  Czasem to właśnie takie drobiazgi, jak idealna porcelana czy świeże kwiaty, potrafią nadać ton całemu dniu.

Lniana koszula i droga do blondu

Wraz z cieplejszymi dniami, w mojej szafie coraz częściej gości len. Moja ulubiona lniana koszula, którą widzicie na zdjęciach, to element garderoby, który idealnie współgra z moim dążeniem do wymarzonego blondu. Jest coś niezwykle świeżego w połączeniu naturalnych tkanin i jasnych, świetlistych włosów. Muszę jednak przyznać, że utrzymanie chłodnego odcienia w maju, gdy słońce przygrzewa coraz mocniej, bywa wyzwaniem. To właśnie teraz moja pielęgnacja wchodzi na wyższy poziom, by kolor nie stracił swojego blasku i nie wpadał w niechciane, żółte tony.

Profesjonalna ochrona koloru: Ice Professional

W kwestii włosów nie uznaję kompromisów, dlatego mój wybór padł na zestaw od Ice Professional z linii Keep My Blonde. Szampon z tej serii to dla mnie małe odkrycie – neutralizuje ciepłe refleksy dzięki fioletowym pigmentom, ale robi to w sposób niezwykle delikatny, dbając o kondycję skóry głowy. Nie wyobrażam sobie mycia bez dopełnienia go odżywką z tej samej linii. To duet, który sprawia, że moje włosy są jedwabiście gładkie, sypkie i przede wszystkim zachowują ten lodowy, czysty odcień, o który tak walczę. Przy rozjaśnianych pasmach nawilżenie i ochrona koloru to podstawa, a produkty Ice dają mi pewność, że mój blond będzie wyglądał nienagannie w każdym majowym kadrze.

Majowy "must-have" w kosmetyczce: Puder NAM


Słońce, choć dodaje energii, bywa wymagające dla makijażu. Przy mojej lnianej stylizacji i jasnych włosach zależy mi na efekcie "soft focus" – naturalnym, ale nienagannym wykończeniu. Moim ostatnim odkryciem, które idealnie sprawdza się w majowe, cieplejsze popołudnia, jest puder transparentny marki NAM. Uwielbiam go za to, jak lekko osiada na skórze, nie tworząc efektu maski, a jednocześnie pięknie wygładzając cerę. Jest tak drobno zmielony, że staje się niemal niewidoczny, pozostawiając jedynie aksamitne matowienie. To mój mały sekret na to, by makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień, bez względu na temperaturę.

Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami tymi skrawkami mojej codzienności. Maj uczy mnie, by doceniać to, co tu i teraz – od zapachu kwiatów w wazonie, po miękkość lnianej koszuli na skórze. Mam nadzieję, że Wy też znajdujecie w tym miesiącu czas na swoje małe przyjemności.



Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami tymi skrawkami mojej codzienności. Maj uczy mnie, by doceniać to, co tu i teraz – od zapachu kwiatów w wazonie, po miękkość lnianej koszuli na skórze. Mam nadzieję, że Wy też znajdujecie w tym miesiącu czas na swoje małe przyjemności.

Komentarze

Internetowa wyszukiwarka ofert pracy

POSTAW KAWĘ

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Copyright © Magda bloguje