KOSMETYKI - niedziela, 19 maja 2019

Oczyszczająca maseczka do twarzy Galaxity Glitter Mask - Eveline Cosmetics

W ostatnich miesiącach maseczki z brokatem stały się bezapelacyjnym hitem Internetu.  Media społecznościowe wrecz pękły w szwach od zdjęć, na których influenserki pozowały, podczas zabiegów pielęgnacyjnych. Prezentowały wówczas produkt marki, gdzie za słoiczek  trzeba było słono zapłacić. Reakcja innych producentów kosmetyków byla błyskawiczna. W krótkim czasie wiele firm kosmetycznych wzbogaciło swoje oferty o maseczki z dodatkiem brokatu, w znacznie niższej cenie. Wystarczy, że poszukacie w sieci a z pewnością znajdziecie taką, której cena będzie dla Was odpowiednia. Ja tymczasem pokażę Wam jedną z maseczek brokatowych pochodzących od marki Eveline Cosmetics. 


Na wstępie powiem, że dotąd nie miałam okazji stosować tego typu produktów. Nie mam więc porównania zarówno z droższymi jak tańszymi  kosmetykami. Myślę jednak, że włączenie tej maseczki do moich zabiegów pielęgnacyjnych,  stanie się początkiem drogi ku poznaniu innych kosmetyków,  pochodzących od innych marek. Tymczasem nadeszła pora bym opowiedziała Wam nieco więcej o bohaterce dzisiejszego posta, którą jest aktywnie oczyszczająca żelowa maseczka z połyskującymi drobinkami.

Zgodnie z opisem producenta zawiera ona: matcha tea - odpowiedzialną za detoksykację i przywracanie prawidłowej równowagi cerze, aktywny węgiel - odblokowujący pory i zmniejszający ich widoczność oraz kompleks evermat - zapobiegający błyszczeniu. 


Zaleca się by maskę tę stosować 2-3 razy w tygodniu, omijając podczas aplikacji okolice oczu i ust a następnie usunąć po 10 minutach ciepłą wodą lub wacikiem. W moim przypadku taka 10 ml saszetka wystarczyła na dwa zastosowania. Wbrew temu, co mówi się o tanich produktach - a ten do takich z całą pewnością możemy zaliczyć, bo kosztuje w Rossmannie niespełna 3 zł - nie należy ona do najgorszych. 

Od momentu, kiedy maseczka ta trafiła w moje ręce, z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, który będę mogła poświęcić na domowe spa. Poprzez przezroczysty materiał opakowania spozierały na mnie brokatowe gwiazdki i błyszczące drobinki, na myśl przywołujące rozgwieżdżone niebo. Zastanawiałam się wówczas niejednokrotnie, jak sprosta ona stojącym przed nią zadaniom.  Teraz, kiedy ten dzień wreszcie nadszedł a ja już dwukrotnie miałam możliwość użyć tejże maski, pora bym podzieliła się z Wami moimi spostrzeżeniami co do niej. 


Tym czego z pewnością nie można jej odmówić jest jej uroczy wygląd. Znajdujące się w niej błyszczące gwiazdki i mikroskopijne, połyskujące drobinki sprawiają,  że wygląda ona magicznie. Aż chce się po nią sięgnąć. Dzięki jej żelowej konsystencji z łatwością można zaaplikować ją na twarz. Do tego celu mogą posłużyć zarówno palce, jak i specjalnie do tego przystosowany pędzel. 

Maseczka ma bardzo przyjemny zapach, który sprawia że zabieg przebiega w jeszcze przyjemniejszej atmosferze. Niestety po krótkiej chwili, jego intensywność powodowała u mnie delikatne szczypanie w oczy. Z czasem dolegliwość ta ustępowała i nie uniemożliwiała mi kontynuacji zabiegu. 


Usunięcie maseczki dla niektórych może być nieco problematyczne, bo po upływie zalecanego czasu zastyga ona na twarzy. Nie jest ono jednak nie możliwe. Tak jak wspominałam wystarczy chwila cierpliwości i ciepła woda, jak było w moim przypadku.  

Zastanawiacie się pewnie, czego możecie się po owej maseczce spodziewać.  Otóż Wasza skóra,  po jej użyciu będzie delikatna i miękka w dotyku.  Stanie się gładsza, oczyszczona i świeża.  Znikną oznaki zmęczonej, poszarzałej skóry.  Pozbedziecie się na chwilę efektu błyszczenia. Zapytacie więc pewnie czy warto? Moja odpowiedź brzmi - Tak. Bo choć może ze względu na swoje działanie nie różni się od wielu innych, być może lepszych to stanowi ciekawą alternatywę dla Waszej dotychczasowej pielęgnacji. Dzięki tym uroczym błyszczącym drobinkom urozmaici ona Wasze zabiegi. Przestaną być one dla Was przykrą koniecznością a urosną do rangi prawdziwej przyjemności. Decyzję oczywiście jak zawsze pozostawiam każdej z Was. Nie mniej jednak myślę, że przy tej cenie możecie wypróbować ją na własnej skórze i przekonać się jak działa. Na mnie tymczasem czeka intensywnie wygładzająca żelowa maseczka z połyskującymi drobinkami. 


A Wy znacie brokatowe maseczki? Miałyście okazję,  by je stosować? Macie wśród nich swoje ulubione? Należą do tych z górnej półki czy raczej tej tańszej,  drogeryjnej ?

  1. Nie wiem dla kogo zabiegi są katorgą :D
    Fajnie, że maseczka dała u Ciebie dobre efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem przekonana do kosmetyków Eveline do twarzy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu? Ja mam krem na dzień z serii hyaluron collagen i jestem zadowolona. tez bywam sceptyczna w stosunku do polskich produktow do twarzy, ale uwazam, ze warto przetestowac, bo mozna trafic na niezłe perełki :)

      Usuń
    2. PaulinaN czemu ? ja od kilku dni testuje te vege kremy ( prawie w całości naturalny skład ) i są świetne. Nie podrazniają i nie wysuszają. Jak dla mnie bomba!

      Usuń
  3. kurcze jakoś mnie nie kuszą te dodatki w masce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam tej maseczki raz i muszę ci powiedzieć, że jest naprawdę ok. Te brokaty to bardziej dodatek przyciągający wzrok, ale pod względem wlasciwosci maska dziala bardzo fajnie.

      Usuń
  4. Miałam jedną tego typu maseczkę, tyle że z Selfie Project, i to była dla mnie porażka, przez co trochę zraziłam się do tych brokatowych wynalazków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja akurat w ogole sie nimi nie sugoerwalam, kupilam bo szukalam maseczki oczyszczajacej i po dwoch aplikacjach stwierdzam, ze spelnia swoje zadanie. a brokat nie brokat to tylko dodatek ;)

      Usuń
  5. W Holandii kupiłam raz taką maseczkę z drobinkami brokatu. Nie mogłam jej zmyć z twarzy :D od tamtego czasu mam uraz do tego typu maseczek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładniutka, ale ja nie przepadam za tą marką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki brokatowy gadżet jak dla mnie :) Ale maseczki lubie i często po nie sięgam - ale nie oczekuje cudów :) takie zrobienie sobie przyjemności po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że ani brokat, ani marka mnie nie kusi przy mojej wrażliwej skórze :D Szczerze, wolę rzadziej a z wyższej półki lub sama zrobić domowym sposobem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze takiej nie miałam, ale bardzo chętnie wypróbuję;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kiedyś używałam ale z innej marki i jakoś nie zrobiło szału :)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam zarówno tą jak i wersję różową i niestety na kolana mnie nie powaliły, liczyłam na coś lepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, zastanawiałam się nad użyciem tej maseczki także na swojej twarzy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)