LIFESTYLE - piątek, 8 listopada 2019

Bullet Journal - czym jest i jak go prowadzić?

Od najmłodszych lat starałam się, być na tyle zorganizowaną,  by nie musieć się  wstydzić, tego że o czymś zapomniałam. Do tej pory nie potrzebowałam do tego żadnych kalendarzy czy organizerów, w których skrupulatnie notowałabym niezbędne informacje. O wszystkim doskonale pamiętałam, planując swój czas tak, aby niczego nie pominąć. Niestety im człowiek starszy, przybywa mu obowiązków, pamięć już nie ta, trzeba posiłkować się w inny sposób.


Początkowo zaopatrzyłam się więc w zwykły, książkowy kalendarz w formacie A4, w którym starałam się zawrzeć wszystko to, co uważałam za istotne. Niestety na dłuższą metę ta metoda się u mnie nie sprawdziła. Z czasem, kalendarz zaczął mi przeszkadzać a nawet w pewien sposób ograniczać. Toteż w końcu, przestał mi być potrzebny. Wyjęłam go z torebki i już do niej nie wrócił. Później wszystkich opanowała moda na planery, więc i ja jej uległam, kupując dla siebie jeden z popularnych egzemplarzy. Mimo, początkowej ogromnej fascynacji  ten również długo nie zagrzał, u mnie miejsca. Widząc, że szybko się zniechęcam,  postanowiłam  na jakiś czas odpocząć od tych wszystkich kalendarzy, planerów i organizerów.


W zupełności zdałam się na siebie samą, własną pamięć i kalendarz w telefonie. Przez jakiś czas nawet wydawało mi się, że to wystarczy. Niestety ostatnio ilość obowiązków,  spotkań i spraw do załatwienia, wzrosła tak bardzo że postanowiłam po raz kolejny wrócić do skrupulatnego notowania wszystkiego na papierze. Nie zdecydowałam się jednak już na kalendarz czy też planer. Zamiast tego poszłam w kierunku zupelnie czegoś nowego.


Pozazdrościłam wszystkim tym dziewczynom, które tak wspaniale radzą sobie z organizacją własnego czasu i zaopatrzyłam się w bullet journal. Niewiele wiedziałam o tym, czym powinnam się kierować przy jego wyborze. Wydawało mi się,  że wszystkie są do siebie podobne i nie ma większego znaczenia, który z nich wybiorę. Tak też nie wiele myśląc, wybrałam ten z  najładniejszą oprawą. Nie zastanawiałam się, co znajdę wewnątrz.

Tymczasem jak się później okazało ma to znaczenie. Mój bullet journal, który miał być dla mnie czymś nowym, co nie będzie mnie ograniczać lecz da ujście mojej własnej kreatywności, nie do końca taki właśnie jest. Zamiast czystych kartek, w kropki, czy kratkę znalazłam tam po części gotowe arkusze. Prawdę mówiąc nie tego oczekiwałam. Choć łudzę się,  że uda mi się odkryć drzemiący w nim potencjał, to coraz częściej zastanawiam się nad kupnem zwykłego zeszytu, który posłużyłby mi właśnie za bullet journal.


Zanim jednak to nastąpi, pora bym nieco więcej dowiedziała się o tym, czym on jest i jak go prowadzić. Jeśli więc podobnie jak ja stawiacie w tej dziedzinie dopiero pierwsze kroki, zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że uda mi się w sposób jasny i klarowny przedstawić ideę tej metody a kto wie, może też i Was do niej zachęcić.

Próbując odpowiedzieć zarówno sobie jak i Wam na pytanie - czym jest Bullet Journal? - dotarłam do informacji wg których odpowiedzi powinnam szukać u źródła, na oficjalnej stronie: bulletjournal.com. Zatem mimo moich własnych przemyśleń, co do niego Was również tam odsyłam. Każdy z nas bowiem może interpretować go na swój sposób. Dla jednych to zbiór list do zrobienia, dla kolejnych szkicownik, pamiętnik, planer a nawet organizer. Cały jego urok tkwi w elastyczności i funkcjonalności, co pozwala dostosować go do własnych potrzeb.


Pozornie więc mogłoby się wydawać, że spełni on wszystkie oczekiwania. Czy jednak tak jest i każdy doceni jego zalety? Cóż, śmiem twierdzić, że nie. Bowiem ile osób, tyle charakterów i upodobań. Wiem jednak, że Bullet Journal doceni ktoś, kto tak jak ja lubi planować na papierze i dość ma gotowych schematów, a zamiast tego chce wyjść poza nie.

Sama idea tworzenia Bullet Journal'a wydaje mi się więc niezwykle intrygującą. Zanim jednak ten w moim wydaniu osiągnie poziom, jakiego bym oczekiwała, długa droga przede mną. Przede wszystkim pora odpowiedzieć sobie na kilka nurtujących pytań: czy na długo wystarczy mi zapału? Czy będę w swoich działaniach systematyczna? Jakie mam względem niego oczekiwania? I jaką ma pełnić funkcję?


Jeśli więc zainteresował Was temat Bullet Journal'u odsyłam Was do Internetu, gdzie znajdziecie odpowiedzi na Wasze pytania i mnóstwo inspiracji. Ja tymczasem ze swej strony obiecuję pokazać Wam mój Bullet Journal,  kiedy przybierze on już jakąś formę.

Póki co jednak jestem ciekawa, czy Wy korzystacie z Bullet Journal'u? Jaką funkcję pełni on u Was? Czemu poświęcacie najwięcej uwagi?   

  1. Nie słyszałam szczerze mówiąc o Bullet Journal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też zupełna nowość, ale spróbuję poznać temat bliżej.

      Usuń
  2. Idea bullet journal jest znana od dość dawna i wiele razy o tym czytałam, ale sama nie prowadzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście nie prowadzę; widziałam natomiast wiele przepięknych bullet journal - prawdziwe majstersztyki :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o czymś takim. Widzę, że z kalendarzami i plannerami mam tak samo jak Ty. Na początku zapał, a potem odstawianie w kąt. Czasami coś tam sobie zanotuję, ale służy mi do tego zwykły zeszyt. Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja prowadzę w zwykłym notesie. Sama rozrysowuję kalendarze, plany, cele, pracę na nawykach itp. Bez tego, jako pisarz utonęłabym w zaległościach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam już o tym. Sama jednak nie prowadzę, udaje mi się wszystko organizować bez kalendarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny kalendarz, chociaż jak dla mnie mógłby być nieco mniejszy, bo te format może być kłopotliwy kiedy nosimy kalendarz ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dwóch lat prowadzę spersonalizowany bullet journal :) Wszystko w jego wnętrzu wykonuje sama jak mam tylko na to czas :) pozawala mi on na pełne planowanie, w stu procentach dostowowane do moich potrzeb. Ilość miejsca, rozkład tygodni/miesięcy .. no wszystko :) Czekam na Twój jak już nabierze formy. Od siebie życzę Ci masę systematyczności, bo przerzucić się na taką organizację to nie takie "hop-siup" jak się wydaje ☺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)